fbpx
Zamek W Niedzicy

Zamek w Niedzicy nad Dunajcem rowerem, o tym myśleliśmy od dawna, podobnie jak kiedyś o Tatrach dookoła. Podhale oferuje bardzo wiele różnych wycieczek na rowerze szosowym.  Naszą bazą wypadową jest Zakopane i na pierwszy ogień poszła Niedzica. Istnieje conajmniej kilka możliwości żeby dojechać do Niedzicy zaczynając w  Zakopanym, większość dróg prowadzi przez Bukowinę co wiąże się z dużymi przewyższeniami. Korzystając ze Strava staraliśmy się wybrać najbardziej optymalną wersję naszej trasy. Poniżej będziecie mogli przeczytać którędy pojechaliśmy i czy nam się podobało, opinia nie jest do końca obiektywna, była cudowna pogoda. 🙂 Czy warto  się wybrać naszą trasą będziecie musieli zdecydować sami.

Którędy jechać

Postanowiliśmy wyjechać z Zakopanego na Cyrhle, a następnie zjechać przez Murzasichle i wyjechać na Bukowinę drogą prowadzącą z Poronina. Poźniej zjechaliśmy w kierunku Białki Tatrzańskiej. W sezonie zimowym droga ta jest kompletnie zakorkowana na szczęście warunków narciarskich już nie ma na Podhalu. Zależało nam na tym żeby uniknąć dużego ruchu samochodowego, dlatego też pod koniec wsi skręciliśmy w prawo w kierunku Nowej Białej. Krótki podjazd, mijamy ostatnie zabudowania Białki. Od tego momentu już mogliśmy rozkoszować się ciszą i nie zastanawiać się czy kolejny nadjeżdżający z tyłu samochód będzie próbował nas zepchnąć na pobocze.

Dojechaliśmy do skrzyżowania z drogowskazem Niedzica, jednak my jedziemy dalej prosto, a w nagrodę po prawej stronie możemy podziwiać przełom Białki. Kilka kilometrów dalej we wsi Nowa Biała znajduje się piękny XVIII wieczny kościół parafialny pod wezwaniem Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej. Tutaj robimy krótką przerwa na zdjęcia, batonik i zaraz ruszamy dalej. Ta dłuższa  przerwa będzie w Niedzicy, zjemy jakieś ciastko i wypijemy Coca Colę. Po minięciu kościoła na skrzyżowaniu skręcamy w prawo w kierunku  Krępach.

To był najfajniejszy odcinek drogi, między Nową Białą, a Frydmanem nie spotkaliśmy żadnych samochodów. Widać było, że już zaczęły się prace wiosenne, co chwila spotykaliśmy pracujących  na polach ludzi i traktory. Dojeżdżając do Frydmana zobaczyliśmy po lewej stronie jadącego od Dębna samotnego kolarza. Był na skrzyżowaniu chwilę przed nami jednak postanowiliśmy go powoli dogonić. Po kilkuset metrach dojechaliśmy do koła przywitaliśmy się zapytali skąd jedzie, jakież było nasze zdziwienie kiedy okazało się, że wyruszył o czwartej rano z Krakowa. Po chwili rozmowy okazało się, że nasze plany na dzień dzisiejszy są bardzo podobne. Zarówno my jak i nasz nowo poznany kolega chcieliśmy zobaczyć zamek w Niedzicy. Później mieliśmy pojechać do Zakopanego, a nasz kolega ku naszym osłupieniu miał zamiar jeszcze tego samego dnia wrócić do Krakowa.

Zamek w Niedzicy nad Dunajcem

Kilka kilometrów spokojnej jazdy, później 3 km podjazdu do Falsztyna, krótki zjazd i naszym oczą ukazuje się zamek w Niedzicy nad Dunajcem. Historia tego miejsca sięga XIV wieku, wtedy pojawiają się pierwsze wzmianki o zamku „Dunajec”. Zamek został wybudowany prawdopodobnie z inicjatywy króla węgierskiego, jako przeciwwaga dla znajdującego się po przeciwnej stronie rzeki grodu warownego Wronin. Czyli późniejszego zamku Czorsztyn. W całej swoje historii zmieniał on swoich właścicieli, a obecny wygląd zawdzięcza Jerzemu Horváthowi, który starannie go odbudował, przekształcając przy okazji w okazałą renesansową rezydencję.

Zamek w Niedzicy nad Dunajcem dzisiaj spełnia funkcje muzealno-hotelowe. Na zamek wchodzimy szutrową aleją. Po przekroczeniu bramy wejściowej widzimy dziedziniec zamku dolnego. W tej części zamku mieszczą się pokoje gościnne. Do zwiedzanie są udostępnione komnaty na zamku górnym i średnim. Możemy tam zobaczyć między innymi tzw. komnaty Salamonów (ostatni właściciele zamku), wyposażone w przedmioty z XVI – XIX w. Drewniane schody prowadzą na taras widokowy. Przez kolejną bramę wiedzie wejście do zamku górnego i do zamkowych lochów, które służyły jako piwnice, a także jako więzienie (urządzono tu tzw. izbę tortur). Na skraju dziedzińca zamku górnego znajduje się studnia wykuta w litej wapiennej skale o głębokości ponad 60 m. Bilet do zabytku pozwala zwiedzić również wozownię prezentującą zabytkowe pojazdy konne, sanki spacerowe, akcesoria podróżne. W sezonie do zwiedzania udostępniony jest także położony w sąsiedztwie spichlerz ze sztuką ludową Spisza.

W jednej z baszt znajduje się stacja sejsmologiczna Polskiej Akademii Nauk. Służy ona do rejestracji lokalnych wstrząsów, głownie związanych z zaporą wodną na Dunajcu.

Niedzica poza sezonem

Mimo, że na miejsce dotarliśmy koło południa, a pogoda była słoneczna, to było bardzo mało ludzi. Dodatkowo cudowne widoki. To należy zaliczyć do plusów. Niestety są też minusy. 😉 Mieliśmy zamiar zjeść ciastko i wypić Coca Colę, jakoś trzeba wrócić. Niestety był 1.04 i to nie żart Prima Aprilis’owy, czynna była tylko karczma przy zamku i kawiarnia przy zaporze. Żadnych ciastek (pieguski czy delicje nas nie interesowały), a z napojów Pepsi. Nie było nawet wody bez gazu. 🙁 Całe szczęście mieliśmy jeszcze w kieszonka banana i jakieś batony. Nie było ciepło, tak więc wody z bidonów powinno nam wystarczyć, a jak nie to kupimy coś dalej.

Kilka zdjęć, chwilę się pokręciliśmy i powoli ruszamy w drogę powrotną do Zakopanego. Nasz nowo poznany kolega jedzie z nami.

Powrót

Nie lubimy wracać tą samą drogą. Postanawiamy wrócić przez Łapsze, Trybsz i Czarną Górę. Na bank będzie spokojnie i ładne widoki. Ruszamy spod zapory, krótki zjazd i na pierwszym rondzie skręcamy w prawo. Droga od samego początku łagodnie się wznosi. Nic dziwnego, w końcu minęliśmy najniższy punkt naszej wycieczki. Cisza, spokój, rozmawiamy z naszym kolegą. Tempo umiarkowane, jak to mówią zawodowcy „w tlenie”. 😀 W Łapszach Wyżnych nasz partner skręca w lewo, wybrał trochę trudniejszą wersje… Jedzie do Łapszanki, poźniej zjazd do Jurgowa i podjazd przez Brzegi. Trochę się nakręci na podjazdach. 🙂

My teraz będziemy mieć kawałek z górki, a poźniej podjazd do Czarnej Góry. W końcówce ponad 10% nachylenia, nagrodą jest cudowny widok na Tatry Wysokie. 🙂 Zjazd do drogi prowadzącej do granicy ze Słowacją, kierujemy się na wschód, przejeżdżamy przez most nad Białką i zaczynamy podjazd do Bukowiny.

Ten odcinek znamy dobrze, rano jechaliśmy w przeciwną stronę. najpierw stromo, później robi się trochę łatwiej, nie rozwijamy co prawa takiej prędkości jak kolarze startujący w Tour de Pologne, jednak dobrym tempem wyjeżdżamy do ronda. Skręcamy w prawo, zaczyna się zjazd, na początku trzeba uważać, asfalt jest nierówny i podbija rower na poprzecznych garbach. Stasikówka, Kośne Hamry i skręcamy do Murzasichla. Ostatni „konkretny” podjazd. Ponad 5 km ze średnim nachylenie 5%, jednak jest kilka „schodków”. Pierwszy przy kościele, kolejny przy restauracji Lechalet (polecamy, jedno z lepszych miejsc coś dobrego do jedzenia w okolicy) i ostatni przy restauracji U Studniara.

Czy warto

Na to pytanie czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Tak jak napisaliśmy na początku nasze odczucia nie są obiektywne. Cała trasa w pięknym słońcu, jednak bez upału. Większość „na solo”. Bardzo trudnych podjazdów na trasie nie ma, tak więc można ją polecić każdemu kto da radę przejechać na rowerze kilkadziesiąt kilometrów. Oczywiście, jak zaczniemy się ścigać z kolegami lub próbować pobijąć KOM na Stravie to wszystko się zmieni. Zamek w Niedzicy na Dunajcem ma też swoje legendy, był bohaterem różnych filmów, między innymi serialu Janosik czy Wakacji z Duchami.

Poniżej poglądowa mapka z wysokościówką, trasa około 90 km i prawie 1.700 metrów przewyższenia. Jak ktoś chce to prześlemy plik GPX, poprosimy o informacje na email. Jest to jedna z opcji, pewnie w trakcie sezonu sprawdzimy również inne. Niech tylko zrobi się prawdziwa wiosna. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.