fbpx
Flaga Turecka Powiewająca Na Wietrze

Niektórzy pewnie powiedzą, że wycieczka po Istambule to prezent od Turkish Airlines, jednak z pewnością jej koszt jest w cenie biletu. 🙂 Z drugiej strony nie ma to większego znaczenia, bo jest to dobry sposób na spędzenie czasu na zwiedzaniu zamiast, a nie na siedzeniu na lotnisku w czasie długiego postoju. My potrzebowaliśmy jeszcze wizę, jednak od 1 marca 2020 Polacy będą mogli wjechać do Turcji bez wiz.

Do wyboru są różne opcje w zależności od tego jak długa jest nasza przerwa w Istambule. My mieliśmy około 12 godzin postoju w czasie naszego powrotu z Bali i przysługiwała nam wycieczka o symbolu T2. Dojazd do centrum miasta, śniadanie, piesze zwiedzanie, na zakończenie zwiedzania lunch i powrót na lotnisko. Wszystkie formalności załatwia się w biurze Turkish Airlines, które znajduje się w hali przylotów, po prawej stronie od wyjścia poza strefę celną.

Każdy z uczestników dostaje naklejkę, którą należy przykleić tak żeby, była widoczna. Będzie ona służyć również jako bilet wstępu do zwiedzanych atrakcji. Punktualnie o godzinie 8:30 pojawia się nasz przewodnik i zabiera nas do autobusu. Już na pierwszy rzut oka, grupa jest wielonarodowa. W autobusie po tym jak przedstawił nam się nasz przewodnik, przyszła i kolej na nas. Okazuje się, że mamy w grupie ludzi z Korei, Japonii, Rosji, Kazachstanu, Francji, Słowenii, no i my z Polski.

Wycieczka po Istambule

Ruszamy z lotniska i mniej więcej po godzinie jazdy znajdujemy się koło restauracji Tamara, gdzie jemy śniadanie. Wycieczka po Istambule to Hipodrom, następnie pójdziemy do Błękitnego Meczetu, przejdziemy koło Hagia Sofia, będziemy zwiedzać Pałac Topkapı, a na koniec zjemy na lunch tradycyjny kebab w restauracji Tamara. Powrót na lotnisko jest planowany na godzinę 15:30.

Po śniadaniu niewielu osobom chciało się ruszać na spacer. Pogoda dopisywała, temperatura około 17 stopni Celsjusza, słońce za delikatnymi chmurami, nie przypieka zbytnio. O deszczu nie mam mowy, jest bardzo przyjemnie. 

Hipodrom

Hipodrom powstał za czasów rzymskiego cesarza Septymiusza Sewera i został zbudowany w 203 roku naszej ery. To dawny tor wyścigów konnych i rydwanów gdzie w czasach bizantyjskich rywalizowały dwie słynne drużyny rydwanów: Zieloni i Niebiescy. Jak się okazuje, już nawet w pradawnych czasach dochodziło do bójek między kibicami różnych drużyn. Ta rywalizacja pomiędzy Zielonymi i Niebieskimi doprowadziła do zamieszek, w których zginęło około 30 tysięcy osób.

Za panowania Konstantyna Wielkiego, który przeniósł stolicę Cesarstwa Rzymskiego z Rzymu do Bizancjum, hipodrom został odrestaurowany i wybudowano widownię, która mogła pomieścić ponad 100 tysięcy widzów. Dzisiaj niewiele stadionów piłkarskich ma możliwość zmieszczenia tak dużej ilości kibiców.

Zarówno bizantyjscy cesarze, jak i sułtani osmańscy robili wszystko, żeby upiększać to miejsce. Niektóre z atrakcji zostały skradzione. Na przykład kwadrygę odlaną w brązie można dzisiaj podziwiać w Wenecji. To, co pozostało do dzisiejszych czasów to m.in. Obelisk Totmesa III, który został przywieziony z egipskiego Luksoru w 390 roku naszej ery przez Teodozjusza Wielkiego. Pochodzi ze Świątyni w Karnaku z 1490 roku przed naszą erą. Do transportu został rozcięty na trzy części.

Wycieczka po Hipodromie

Kilka metrów dalej są fragmenty spiralnej kolumny wężowej, która była odlana w 479 p.n.e. i przywieziona przez Konstantyna Wielkiego ze świątyni Apollina w Delfach w 324 n.e. Monument symbolizował zwycięstwo greckich polis nad Persami w bitwie pod Platejami. W Delfach były to trzy węże splecione ze sobą, unoszące na głowach złotą misę o średnicy około dwóch metrów. Misa zaginęła jeszcze przed przeniesieniem kolumny do Konstantynopola, a za czasów Imperium Osmańskiego, w XVII wieku zniszczono głowy węży. Jedna z nich obecnie znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Stambule, natomiast drugą można oglądać w Muzeum Brytyjskim w Londynie.

Kolejnym elementem godnym uwagi na Hipodromie jest kolumna Konstantyna. Jest to 32-u metrowy słup, który jest powiązany z osobą cesarza Konstantyna VII Porfirogenety.

Na koniec zostaje nam Niemiecka Fontanna, wzniesiona z okazji drugiej rocznicy wizyty cesarza Wilhelma II (przed końcem XIX wieku). Została ona całkowicie zbudowany w Niemczech i w częściach przetransportowany do Stambułu.

Błękitny Meczet

Budowę meczetu rozpoczął 19-sto letni sułtan Ahmed I w 1609 roku. Jego ambicją było stworzyć budowlę wspanialszą od, stojącej w pobliżu, Hagii Sofii. Jedna z legend głosi, że sułtan wybudował meczet, żeby uzyskać przebaczenie Allaha za grzechy młodości. Budowa trwała do 1616 roku. Meczet wzniesiony na planie bezmała kwadratu (51,65 m x 53,40 m) znajduje się na sporym placu, do którego prowadzi pięć bram. Świątynię przykrywa kopuła o średnicy ponad 20 metrów i wznosi się ona ponad 40 metrów ponad poziom posadzki. Wzdłuż ścian biegną galerie, które zdobi 21 tysięcy płytek z ornamentami roślinnymi w błękitnej tonacji. To właśnie dzięki nim meczet ma swoją popularną nazwę.

Meczet jest nie tylko atrakcją turystyczną, służy również muzułmanom jako miejsce modlitwy. Część modlitewna jest oddzielona od części dla turystów. Wchodząc do wnętrza musimy, zgodnie z tradycją muzułmańska, zdjąć buty oraz okryć kolana i ramiona. Kobiety dodatkowo muszą mieć zakrytą głowę. Na buty dostajemy torbę plastikową i w niej cały czas je nosimy. Żeby okryć ramiona czy kolana trzeba wypożyczyć chustę z budki znajdującej się na pierwszym dziedzińcu.

Należy również pamiętać o tym, że w czasie modlitwy meczet jest zamknięty dla turystów. Modlitwy odbywają się pięć razy dziennie pomiędzy wschodem, a zachodem słońca. Meczet jest zamykany za każdym razem na około 90 minut.

Na nas duże wrażenie zrobiły kolorowe witraże znajdujące się we wnętrzu meczetu.

Po wyjściu z meczetu przechodzimy w kierunku pałacu Topkapı mijając po drodze Hagia Sofia. Nasz przewodnik powiedział, że mając selfii w tym miejscu nie potrzeba już wizy do Turcji. 🙂

Hagia Sofia

Pałac Topkapi

Był rezydencją sułtanów przez ponad 380 lat. Budowę rozpoczęto za panowania sułtana Mehmeda II Zdobywcy w 1453 roku, zaraz po zdobyciu Konstantynopola, zakończono ją w 1465 roku. Ostatnim urzędującym w  pałacu sułtanem był Mahmud II. Sułtan Abdulmecid I przeniósł siedzibę władców do pałacu Dolmabahçe, znajdującego się po europejskiej stronie cieśniny Bosfor.

Do pałacu wchodzimy Bramą Imperialną, która jest zwana również Bâb-ı Hümâyûn. Do wejścia jest dosyć duża kolejka, my jednak wraz z całą naszą wycieczką nie musimy w niej stać. Jest też bramka kontrolna, trzeba prześwietlić plecaki, torebki. Cóż takie mamy czasy…

Znajdujemy się na pierwszym dziedzińcu, był on dostępny dla wszystkich i był jednocześnie jedynym miejscem w pałacu, gdzie wysocy dostojnicy mogli wjechać konno. Ma on nieregularny kształt, między Bramą Imperialną a Bramą Pozdrowień ciągnie się 300-metrowa aleja. Po lewej stronie dziedzińca były magazyny pałacowe, pomieszczenia dla kupców, stajnie i łaźnie. Dzisiaj te budynki już nie istnieją. Na pierwszym dziedzińcu znajduje się również Hagia Eirene, dawny kościół bizantyjski pod wezwaniem Pokoju Bożego. Został włączony do kompleksu pałacowego i zamieniony na arsenał, oraz mennicę.

Kolejne dziedzińce

Przechodzimy przez drugi dziedziniec i dochodzimy do Bramy Szczęścia, po jej drugiej stronie na trzecim dziedzińcu znajdowały się już prywatne tereny sułtana. Nikt nie mógł przejść przez te drzwi bez specjalnego zezwolenia, a ci, którzy je posiadali, prowadzeni byli przez eunuchów. To tutaj były usytuowane pomieszczenia Uniwersytetu Pałacowego, Biblioteka Ahmeda III, skarbiec, kolekcja strojów sułtańskich, komnata z relikwiami. Najważniejsza zaś była Sala Audiencyjna. To tutaj sułtan odbywał swoje spotkania z ambasadorami obcych państw, a także ze swoimi doradcami wojskowymi. Ze względów bezpieczeństwa obsługę sali stanowili wyłącznie głuchoniemi.

Czwarty dziedziniec, przypomina duży ogród z wieloma pawilonami, jest to miejsce gdzie sułtan odpoczywał. Po prawej stronie znajduje się kawiarnia, a za nią rozpościera się piękny widok na Bosfor i azjatycką część Stambułu. Niestety widać też jaki w mieście jest smog. 🙁

Smog nad Istambułem

W pałacu Topkapı znajduje się również harem czyli dawne pomieszczenia mieszkalne sułtańskiej rodziny. Na czele haremu stała matka panującego sułtana. Islam pozwalał na to, żeby sułtan miał cztery żony, jednocześnie dopuszczał, to, że mężczyzna może mieć tyle kochanek, ile może utrzymać. Harem składa się z kilkuset komnat, my oglądamy tylko kilka z nich.

Przewodnik zostawia nam trochę wolnego czasu, więc włóczymy się próbując sobie wyobrazić jak wyglądały dawne czasy w tym miejscu, jakie intrygi knuli mieszkańcy pałacu. 😉

Tradycyjny Kebab

Wracamy do restauracji Tamar. Zaczynamy od zupy. Zaraz po niej, zjadamy pyszny kebab, który mocno różni się od tych kawałków mięsa zwiniętych w bułkę, które dostajemy w Polsce. Natomiast sałatka ze świeżych pomidorów i ogórków jest „palce lizać”. Deser, nazwy nie pamiętamy, jednak pamiętamy, że był bardzo słodki. Do tego można było sobie wybrać jeden napój (woda, cola, fanta, sprite) oraz na koniec była kawa lub herbata. Tym sposobem nasza wycieczka po Istambule dobiega końca.

Pogoda w Istambule

Miasto znajduje się w strefie klimatu śródziemnomorskiego z pewnymi wpływami klimatu kontynentalnego. W związku z tym możemy się tam spodziewać ciepłego i wilgotnego lata oraz chłodnej i deszczowej zimy. Zimą często występują opady śniegu. Stambuł jest również  wietrznym miastem. Okres letni trwa od czerwca do września. Najcieplejszym miesiącem jest sierpień, a najchłodniejszym styczeń. Najlepszym okresem na odwiedziny to kwiecień, jest już ciepło, a jeszcze nie jest gorąco. Później bardzo dobry okres to od września do listopada.

Podczas naszej wycieczki pogoda była wręcz fantastyczna. Temperatura około 20 stopni, słońce skryte za lekkimi chmurami, idealnie jak na moment przejściowy miedzy upalnym Bali, a tym co będzie nas czekać w Polsce.

Czy warto?

Jeżeli w Waszych planach podróży wakacyjnych lub służbowych jest przesiadka w Istambule, to korzystając z połączeń Turkish Airlines  warto skorzystać z tego prezentu. My byliśmy jeszcze raz w Istambule w grudniu, niestety było to wyjazd z bardzo napiętym harmonogramem spotkań służbowych i czasu wystarczyło tylko na nocny spacer z placu Taksim do wieży Galata. Jeżeli tylko czas na to pozwoli to chcemy wrócić do tego miasta. Wycieczka po Istambule z Turkish Airlines nie pokazała nam nawet ułamka tego co ma nam do zaoferowania to prawie 15-sto milionowe miasto.

Z Warszawy do Istambułu jest kilka połączeń w ciagu dnia obsługiwanych zarówno przez Turkish Airlines jak i LOT. Korzystając z tych pierwszych mamy gwarancję, że na pokładzie samolotu zjemy pyszny ciepły posiłek, napijemy się dobrego wina i będziemy mogli zobaczyć jakiś film. Dla tych co są uzależnieni od internetu Turkish Airlines oferuje naprawdę dobrze działające WiFi. Lot jest trochę tańszy, jednak musimy zadowolić się Grześkiem. 😉

This Post Has 2 Comments

  1. Zachęcasz, zachęcasz:) Do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć, że będąc w Turcji zrezygnowałam z wycieczki do tego miasta… Jeszcze tam wrócę:) Dodałabym jeszcze jeden punkt – Wielki Bazar i zjadła lody dondurma;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.