fbpx
Uphill Obidowa Turbacz

Uphill Obidowa – Turbacz, zawody w narciarstwie biegowym dla amatorów z metą na Turbaczu. Mieliśmy już startować w zeszłym roku, jednak zmęczenie po Biegu Piastów i ogólnie nastrój spowodował, że wybraliśmy leżakowanie zamiast zawodów. 🙂

W tym roku miał to być jeden z dwóch startów, Bieg Walentynkowy organizowany przez Kościelisko dla Biegaczy uciekł, musi być para, a drugiej połowie nie było dane wystartować. Z obcym nie chcieliśmy,  😉 a szkoda, to bardzo fajna impreza, serdecznie polecamy.

Przygotowania

Pogoda w sobotę zapowiadała się wiosenna, zapisaliśmy się wcześniej online i wszystko opłaciliśmy. Pozostało nam tylko przyjechać na start i tradycyjnie wziąć udział. 🙂 Zapisy są dosyć proste, na stronie organizatora był link, łatwo przekierowywał we właściwe miejsce. Po wypełnieniu prostego formularza dokonujemy opłaty. Wiele różnych form, brakuje albo nie znaleźliśmy możliwości płatności kartą kredytową. Dla nas to minus, zbieramy mile na karcie, a do podróży dookoła Świata jeszcze trochę nam brakuje. 😀

W piątek, dzień przed zawodami, potwierdzamy, że na miejscu będzie można posmarować narty, decydujemy się zabrać te bez łuski. Wieczorem szykujemy rzeczy, żeby rano dłużej pospać, chcielibyśmy być na miejscu koło 8.00, mniej więcej dwie godziny przed początkiem zawodów. Trzeba będzie odebrać numery, posmarować narty, może jakąś rozgrzewkę zrobić, 😉 a w sektorach wszyscy mają być ustawiani o 9.30. Rzeczy na metę ma zawieźć ratrak, który też rusza koło 9.30.

Plan dotarcia na miejsce prawie się udał. Zaczynamy od wizyty w szkole, gdzie odbieramy pakiet startowy w którym jak to na zawodach gadżety i jakieś reklamówki. Jest też numer startowy, do przypięcia agrafkami… No nic, zabieramy wszystko i jedziemy w kierunku startu. Co prawda ma być jakiś bus, który będzie wozić zawodników na start jednak wolimy mieć auto bliżej. Po krótkiej chwili jesteśmy na miejscu i bez kłopotu parkujemy, miejsca pod dostatkiem. Idziemy zorientować się co ze smarowaniem i gdzie oddać depozyt. Nie mamy żadnego worka w pakiecie, może uda się wysłać plecak.

Przed samym startem

Krótki spacer w okolice startu, jest w miarę ciepło, jednak śnieg zmrożony. Na starcie już rozstawione balony reklamowe i banery, stoi ratrak. Pytamy co z depozytem, bo nie mamy worka. Okazuje się, że worek (60 litrów) jest do odbioru w wypożyczalni nart przy parkingu. Ok, idziemy po worek, dopytujemy się o smarowanie, jest przy starcie. Wracamy do auta, druga połowa w między czasie robi inwentaryzacje w pakiecie startowym. 😉 Jest jakiś izotonik, mapa Gorców z zaznaczonymi szlakami turystycznymi, trasami rowerowy i biegowymi, bardzo fajne wydawnictwo. Jest też jakaś wielka kostka z kablami, podobno lampo, głośnik i przy okazji power bank. Sprawdzimy wieczorem co to i czy w ogóle działa. 🙂

Zabieramy narty i plecak, który bez problemu mieści się w worku, wracamy w okolice startu. Chcemy posmarować narty i zostawić depozyt w ratraku. Stoją dwa stoły i kilka osób się koło nich krząta, chętnych do posmarowania nart nie ma zbyt wielu. I teraz popełniamy błąd leszcza. Pytamy czy możemy zostawić narty i przyjść po nie pół godziny przed startem. Oczywiście, nie ma problemu połóż koło stołu, zajmiemy się nimi. Uspokojeni idziemy zrobić małą rozgrzewką, „zrzucić” trochę wagi i się przebrać.

Rytuały koło samochodu nie zajmują nam zbyt wiele, jemy banana, łyk herbaty z termosu, przebieranie się. Numer postanawiamy przypiąć do pasa z bidonem, szkoda nam ubrania. Druga połowa wdaje się w dyskusje z narciarzami z sąsiedniego samochodu. My idziemy odebrać narty i się jeszcze trochę rozgrzać. Po drodze spotykamy Pawła Klisza i zamieniamy kilka słów. Przy starcie już dosyć dużo osób, jest też kolejka do smarowania, nasze narty pewni już gotowe. Leży kilka par nart, przygotowanych do startu, nie ma niestety naszych… Tak, leżą tam gdzie je zostawiliśmy… Po chwili dowiadujemy się, że nie zostaną posmarowane, bo trzeba było je przynieść godzinę temu… No cóż… Na szczęście jeszcze jedna dziewczyna zabiera się za smarowanie nart i między innym zrobiła nasze. Co by nie powiedzieć, było nerwowo, na smarowaniu się nie znamy, a na gładkich nartach bez łuski raczej byśmy na Turbacz nie wybiegli… 😀

Start

Start o 10.00 zawodnicy startują parami, rok temu podobno było to co 10 sekund. Spokojnie czekamy, aż narty będą gotowe. Z naszymi numerami mamy jeszcze chwile do startu. Odliczanie i rusza pierwsza para, zaraz, moment, ruszają wszyscy! Okazuje się, że start jest masowy, a nie interwałowy, tyle, że nikt nie powiedział… Po chwili zamieszania okazuje się, że jednak będzie się liczyć czas netto i możemy spokojnie wystartować. Zabieramy narty, smarowacze w ogóle kończą pracę i też szykują się do startu. Ruszamy jakieś 4-5 minut po tym jak pobiegła cała grupa. Po chwili okazuje się, że to nie było złe rozwiązanie, może tory nie są już w idealnym stanie, jednak możemy spokojnie wyprzedzać. Między poszczególnymi zawodnikami są już duże przerwy.

Początek doliną Lepietnicy raczej się rozgrzewamy, nie narzucamy sobie mocnego tempa. Prawdziwe trudności zaczną się po zakręcie w lewo jak droga trawersem zacznie się piąć mocniej w górę. Nie będziemy opisywać całej trasy, można o tym przeczytać w poście z zeszłego roku jak byliśmy na Turbaczu po raz pierwszy. Same zawody w sumie bez większych przygód, chcemy wbiec na górę poniżej 1:30:00, udaje nam się z kilku minutowym zapasem. Narty trzymały dobrze, na zjazdach też dawały radę, pod koniec zabrakło trochę siły, jednak na samym finiszu udało nam się jeszcze jednego rywala wyprzedzić. 🙂 Jan Antolec, który wygrał zawody wbiegł na górę poniżej 50 minut.

Meta

Na mecie dostajemy medal, pani odpina nam chip, który mieliśmy na ramieniu. 🙁 Odpinamy narty, trochę się rozciągamy i idziemy zobaczyć gdzie druga połowa, ostatni raz widzieliśmy się na stracie. Schodzimy trochę niżej, zawodnicy biegną już w dużych odstępach. I jest druga połowa, niby zacięta mina, niby walczy z dystansem ale gada z nam na całego. 🙂 Meta, idziemy się przebrać coś zjeść, rozdanie nagród i trzeba wracać. Depozyt jest w schronisku na pierwszym piętrze, pani widząc numer momentalnie podaje worek. Ok, można zacząć się gościć, druga połowa idzie się przebrać. My zbieramy rzeczy z plecaka, które nam się w między czasie wysypały. Zawody XC Turbacz zakonczone, czekamy na rozdanie nagród. 🙂

Do wesela się zagoi

Kątem oka widzimy jakieś zamieszanie na schodach, raczej nie należymy do takich, co patrzą jak coś się komuś stało. Zamieszanie trwa, zobaczymy, może trzeba pomóc. O qrcze, leży nasza druga połowa, upadła na schodach, idzie jednak się przebrać, a my zbieramy rzeczy dalej. Po chwili słyszymy, że ktoś nas woła. Pan z GOPR, no tak, na pewno nie jest wesoło… Schodzimy z nim na dół, tam małe konsylium panów z GOPR. Nie ma mowy o jeździe w dół na nartach, plecy stłuczone, nie wiadomo czy nie stało się coś czego nie widać. Po chwili decyzje, że przyleci z Krakowa helikopter. No cóż my wolimy podbieg, zjazd mniej, druga połowa wybiega na Turbacz po to, żeby zjechać, tym razem poleci… Idziemy zabrać plecak, pozbierać sprzęt, szukamy kogoś, kto mógłby nam zabrać narty na dół. Nie chcemy narobić dodatkowych kłopotów, bo panowie z GOPR mają jakiś egzamin i prosili, żeby nie przeszkadzać. 😉

Uphill Obidowa – Turbacz, zawody w narciarstwie biegowym dla amatorów z metą na Turbaczu

Reasumując, narty zabrał nam jeden z GOPRowców, helikopter drugą połowę zawiózł do szpitala w Nowym Targu, chociaż przez chwilę był pomysł z lotem do Krakowa. W ogóle należą się słowa dużego podziękowania dla ratowników z Podhalańskiej Grupy GOPR, bardzo się starali, żeby wszystko było jak najlepiej. My zjeżdżaliśmy w mocno roztopionym śniegu do Obidowej prawie godzinę, więc opcja z helikopterem nie była zła. Dzisiaj można powiedzieć, że na strachu się skończyło, a na zakończenie zostaniemy za rok.

Mimo pewnych braków organizacyjnych Uphill Obidowa – Turbacz jest imprezą wartą polecenia, trasa kapitalna, widoki wspaniałe i w tym roku pogoda bardzo dopisała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.