fbpx
Trening Na Płaskim, Na Terenie Podhala

Wszyscy mówią w kółko, jak ważny jest trening na płaskim, na terenie Podhala, trudny do wykonania. 🙂

Tutaj jest albo z górki, albo po górkę, nie ma płaskiego. Nawet jak jadąc samochodem wydaje nam się, że teren się nie wznosi lub opada, to proponujemy pobiec w jedną lub drugą stronę. Nie mówiąc już o jeździe na rowerze. 😀 Trzeba liczyć mniej więcej 100 metrów przewyższenia na 10 km dystansu. Jednak jakoś sobie trzeba radzić. Dzisiaj jedna z propozycji powiązana częściowo ze ścieżką rowerową Nowy Targ – Trstena.

Droga w kierunku Czarnego Dunajca

Ten kierunek obieraliśmy wielokrotnie. Startując z Zakopanego musimy pokonać na początku podjazd pod Krzeptówki, który zaczyna się od skrzyżowania z Krupówkami. Nie jest on na szczęście ani długi, ani sztywny. Około 4 kilometry, jednak droga cały czas powoli się wznosi. Mamy króciutki zjazd tuż przed Sanktuarium i na samym końcu robi się minimalnie sztywniej. Jednak średnie nachylenie to 3%, niewiele jak na możliwości okolicznych górek. 🙂 Nagrodą jest to, że później aż do skrętu w kierunku granicy mamy lekki zjazd. Jadąc dalej w kierunku Czarnego Dunajca droga ciągle opada. Ten odcinek drogi jest niestety mało sympatyczny, dosyć duży ruch samochodowy. Czasami mamy wrażenie, że kierowcy mają takie hobby, przestraszyć rowerzystę. Najgorsze są drogie samochody z rejestracjami zaczynającymi się na W (głównie te podwarszawskie miejscowości) i busy komunikacji lokalnej. Wiele im nie ustępują kilkunastoletnie BMW lub Audi z rejestracjami KTT i KNT oraz ku naszemu zdziwieniu, samochody ze Słowacji. 🙁

W sezonie trzeba też uważać na turystów w Kirach, którzy przechodzą z parkingów w kierunku Doliny Kościeliskiej. Niektórzy robią to w wyznaczonym do tego miejscu i wtedy nie ma problemu, jednak duża grupa chce jak najszybciej być w Tatrach i przebiegają gdzie popadnie, nie bacząc na to, że rowerzysta jadący od Zakopanego zjeżdża z góry i nie mają świadomości, że może jechać z dużą prędkością, a rower trudniej zatrzymać niż samochód.

Od Kir w kierunku Czarnego Dunajca droga mija szybko, trudniej będzie za parę godzin, jak będziemy wracać. 🙂 W Chochołowie widać w pewnym momencie kierunkowskaz na granice i Suchą Horę, tuż przed Restauracją u Śliwy skręcamy w lewo. Przejeżdżamy przez most nad potokiem Czarny Dunajec i przed nami mała „hopka”. Po lewej stronie jest skansen, wstyd się przyznać, jednak mimo tego, że wielokrotnie byliśmy w tym miejscu to nigdy tam nie zaglądnęliśmy.

Słowacja

Nasz trening na płaskim, na terenie Podhala powoli przenosi się na słowacką stronę. Granica, miejsce kiedyś tętniące życiem, kilka sklepów do których dawniej przyjeżdżało mnóstwo Polaków na zakupy. Dzisiaj niszczejąca infrastruktura graniczna i sklepy, które wyglądają na zamknięte. Nigdy się nie zastanawialiśmy czy to wina tego, że Słowacja jest w strefie euro i nagle wydaję się nam, że tam jest drożej? W sumie nigdy jakoś super tanio nigdy nie było, a amatorzy słowackiego sera, czeskiego piwa i pikantnych kiełbasek chyba jeszcze w Polsce są. 🙂

Z Suchej Hory cały czas jedziemy drogą, która łagodnie opada, czeka nas krótki, mało przyjemny podjazd za wsią Hladovka. Mijamy skręt do basenów w Oravicach i jedziemy dalej w kierunku Trsteny. Postanowiliśmy jednak wjechać na ścieżkę rowerową we wsi Liesek.

Garmin podpowiedział nam w którym miejscu należy skręcić. Charakterystyczny jest kościół Świętego Michała Archanioła i to jakieś 250 metrów przed nim skręcamy w prawo. Jeżeli przegapicie kościół, to nic strasznego, trzeba skręcić w ulicę Andrieja Hlinku, która jest zaraz za kościołem. Następnie w którąkolwiek przecznicę w prawo, żeby zaraz później skręcić w lewo w ulicę Stanicna. Robiąc małe kółeczko jesteśmy na właściwej drodze. Dojeżdżamy do skrzyżowania w kształcie Y i tutaj „mniej główną drogą” jedziemy w lewo. Po około 500 metrach jesteśmy na ścieżce rowerowej prowadzącej z miejscowości Trsteny, aż do Nowego Targu.

Ścieżka rowerowa Trstena – Nowy Targ

W tym miejscu na początku ścieżki jest bardzo ładna kapliczka z drogą krzyżową. Są ławki, stojaki na rowery, źródełko z wodą, a nawet „wychodek”. 😉 Cała droga rowerowa jest zbudowana na nasypie dawnej linii kolejowej. Jadąc w kierunku Polski będziemy jechać lekko pod górę, kiedyś musi nastąpić ta chwila. 🙂 Początkowo jedziemy otwartym terenem od czasu do czasu mijając dawną infrastrukturę kolejową. Mijamy mosty, które zostały zadaszone, co kilka kilometrów miejsca gdzie można usiąść na ławeczce i coś zjeść. Po prawej stronie w oddali widzimy cały czas Tatry. Po przejechaniu nad potokiem Jelesna zaczyna się większy podjazd i jedziemy wzdłuż lasu. Przed samą granicą mijamy po lewej stronie ule, które zostały zrobione w dawnych wagonach kolejowych.

Dojeżdżamy do granicy, kolejne ławeczki, gdzie można odpocząć. W pewnym momencie jest znak w prawo w kierunku Chochołowa, postanawiamy go jednak minąć, chcemy zacząć naszą drogę powrotną w Podczerwonym. Kilkaset metrów dalej po lewej stronie mamy tablicę upamiętniającą katastrofę amerykańskiego bombowca z 1944 roku. Po krótkim łagodny zjeździe mijamy zniszczony budynek stacji kolejowej Podczerwonem. Został przy nim „zorganizowany” mały bar. W sezonie wakacyjnym jest czynny, można kupić kiełbasę czy kaszankę z grila, wypić colę czy nawet piwo. Jest też ToiToi.

Na asfalcie co kilometr jest napisane jaki dystans dzieli nas od Trsteny lub granicy. Po polskiej stronie podobnie z małą zmianą, mamy dystans do Nowego Targu. Można się rozkoszować ciszą, nie trzeba co chwila się denerwować, że jakiś samochód będzie starał się w nas trafić. Droga jest równa, czas mija nam szybko, mimo, że tempo jest spacerowe. Widoki kapitalne, sielanka.

Powrót do Zakopanego

Dojeżdżamy do drogi nr 958, którą dojechaliśmy do Chochołowa. Tutaj mamy conajmniej kilka opcji powrotu do Zakopanego. Można pojechać dalej ścieżką rowerową i dojechać do Nowego Targu. Można skręcić z niej w kierunku Cichego Dolnego i wrócić przez Butorowy. Można dojechać do Ludźmierza, wszystko zależy od tego ile chcemy przejechać kilometrów. My wybieramy najkrótszą drogę powrotną, skręcamy w prawo i jedziemy do Zakopanego.

Od Chochołowa jedziemy drogą, którą już znamy. Kilka godzin wcześniej jechaliśmy nią w przeciwną stronę. Do Kościeliska cały czas lekko w górę z nachyleniem od 1 do 2 %. Za Kościeliskiem mamy kilkaset metrów bardziej stromych i później do Zakopanego przez Krzeptówki droga raczej opada.

Jeżeli chcecie poczytać o fragmencie ścieżki pomiędzy Nowym Targiem, a Podczerwonym to zapraszamy do osobnego wpisu.

Trening na płaskim, na terenie Podhala, jest możliwy – czyli podsumowanie

Wycieczka jest bardzo fajna, tradycyjnie uciążliwe są samochody i część po drodze 958. Dystans około 80 km i suma przewyższeń to około 980 metrów. Oczywiście ostatecznie zależy to od miejsca w którym zaczynamy nasz trening na płaskim, na terenie Podhala. Widok na Tatry przepiękny, cisza i spokój na ścieżce rowerowej nawet w sezonie, rekompensuje niedogodności związane z dojazdem z Zakopanego.

This Post Has 4 Comments

    1. Zawsze jest szansa spotkania się gdzieś na kolarskich ścieżkach, a teraz nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić do czytania. Będą się powoli pojawiać kolejne propozycje wycieczek kolarskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.