fbpx
Tatra Road Race Start

Tatra Road Race – Hard as Hel? Z naszego punktu widzenia jednak nie, może dlatego, że jechaliśmy krótki dystans, o tym przeczytacie poniżej.

Jakie jest nasze nastawienie?

Po naszej przygodzie kolarskiej w Gdańsku nastawienie do wyścigów było, powiedzmy, takie sobie. Jednak skoro już byliśmy na liście startowej Tatra Road Race to głupio się w ostatniej chwili wycofać. Było kilka dni urlopu do wykorzystania i powstał szybko plan na kilka treningów tuż przed wyścigiem. Z punktu widzenie teorii, pomysł nie do końca dobry, jednak to nie ten wyścig miał być najważniejszy. Po nim ma być Tour de Pologne amatorów, a na koniec wyścig Colnago Lang Team w Krokowej. Dodatkowo mieliśmy w głowie to, że teraz będą góry, nie jakieś pagórki na drodze szybkiego ruchu, tutaj mimo, że nie mamy sylwetki typowej dla dobrego „górala” czujemy się pewniej.

Regeneracja po wycieczce dookoła Tatra przebiegała dobrze, w czwartek wieczorem, tydzień przed wyścigiem, udało się przyjechać do Zakopanego, które mimo wakacji wydawało się w miarę spokojne. Damian przygotował plan, stosunkowo prosty, odzyskać trochę sił, a później to podtrzymać, teraz tylko trzeba go zrealizować. Dodatkowo inspiracji mogły dostarczyć etapy Tour de France, które właśnie się zaczynało.

Przygotowania szły zgodnie z planem, chociaż pogoda płatała figle i kilka razy zmoczyło nam tyłek, później okazało się, że to w sumie było dobre przygotowanie do wyścigu.

Wizyta w biurze zawodów

W piątek przyjechaliśmy po numer, całe miasteczko wyścigu przy hotelu Mercure Kasprowy. Spotykamy się ze znajomymi i jedziemy zapoznać ich z kawałkiem trasy, ruszamy z pod hotelu w kierunku Kościeliska i podjeżdżamy pod Butorowy. Na najbardziej stromym odcinku postanawiamy sprawdzić nogę, jest nieźle. Zjeżdżamy w kierunku Chochołowa, skręt w lewo w kierunku Zakopanego, po drodze wcinamy oscypka i po mniej więcej półtorej godzinie i pokonaniu 33 kilometrów jesteśmy z powrotem. Przy hotelu są już rowery testowe Canyon, stoisko Thule, miały być też inne firmy ale chyba nie potraktowały poważnie zawodników. Przy wejściu do szałasu w którym były wydawane numery kapela góralska, sympatyczna, miała atmosfera, słabo tylko wyglądają prognozy pogody na sobotę.

W pakiecie numer na koszulkę, naklejany numer na sztycę, kupony rabatowe od sponsorów, trochę chemicznych suplementów sportowych. Szkoda, że kupony rabatowe z tak krótkim terminem na ich wykorzystanie, niektóre ważne tylko przez najbliższe dwa dni. Ze znajomymi idziemy coś zjeść, napić się i ustalić strategię na jutro. W hotelu nie ma makaronu 🙁 . Trudno, pada na rybę z ryżem. Umawiamy się, że Butorowy jedziemy razem, żeby później na zjeździe i aż do podjazdu pod Zoki jechać razem. Chcemy móc wspólnie pracować, żeby oszczędzić sił przed najtrudniejszym. Jak to wyszło? O tym w drugiej części.

This Post Has One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.