fbpx
Turkish Airlines Łóżko

W czasie naszej podróży na wakacje w Indonezji, życie zaskakuje nas pozytywie, przy bramce na lotnisku, tuż przed wejściem do autobusu, tak w Istambule do Dreamliner’a zawożą autobusem, 🙂 dowiadujemy się, że nie siedzimy na wybranych wcześniej miejscach w rzędzie czternastym tylko w rzędzie drugim. 🙂 Lecimy klasą Biznes

Miła niespodzianka od Turkish Airlines

Co możemy powiedzieć o tym doświadczeniu? Po prostu było fantastycznie. Niesamowita odmiana w stosunku do krótkich lotów na terenie Europy w klasie ekonomicznej. Miło kiedy życie zaskakuje Cię pozytywnie. 🙂

Zacznijmy jednak od początku.

W związku z tym, że upgrade nastapił przy bramce, to nie skorzystalismy z business lounge na lotnisku. Nie będziemy tego żałować. 😉 Lotnisko w Istambule jest po prostu ogromne. Z miejsca gdzie zostaliśmy wysadzeni z autobusu do nowej bramki szliśmy dobre 30 minut. Na szczęście nie jest to Monachium czy Frankfurt i są duże przestrzenie, dzięki czemu ludzie nie wpadają na siebie. Jak ktoś chce zrobic zakupy to jest w czym wybierać. Oprócz lotniskowej klasyki, mamy takie sklepy jak Nike, Sketchers, Hugo Boss czy inne marki, których nawet nie znamy. Są też dwa bazary z różnymi pamiątkami z Turcji.

Powoli dochodzimy do miejsca skąd będzie nas zabierać autobus. Naprawdę zdziwiło nas to, w końcu Dreamliner nie jest małym samolotem, ma dwa wejścia i z pewnością było by szybciej, a już na pewno wygodniej dla pasażerów wsiadać z rękawa. Do samolotu jedziemy bardzo daleko. Mówiliśmy już, że lotnisko jest ogromne? 😉

Niespiesznie wchodzimy po schodach do kabiny, pokazujemy nasze karty pokładowe i pani na lewo, a pan na prawo. 😉 Każdy ma na swoim fotelu przygotowany zestaw w skład, którego wchodzą, poduszka, koc, kosmetyczka, słuchawki Denon z redukcją hałasu oraz kapcie (w niektórych regionach Polski mówi się na nie pantofle). Przed sobą duży dotykowy ekran, obok panel do sterowania fotelem i oświetleniem oraz pilot do sterowania ekranem. Po drugiej stronie, oświetlenie do czytania i panel do sterowania nim. Fotel można rozłożyć do pozycji leżącej. Wiemy, że będzie wygodnie. Momentalnie ściągamy buty i stopy lądują w kapciach, wyciągamy wygodnie nogi. Sprawdzamy co jest w kosmetyczce, mini szczoteczka i pasta do zębów, perfumy i inne akcesoria firmy Versace ora zatyczki do uszu. Na ekranie mamy do dyspozycji ponad 300 filmów, programy telewizyjne, muzykę, telewizje na żywo i gry. Wszystko podzielone na foldery tematyczne, niektóre filmy z polskimi napisami. Nudy raczej nie będzie, a mamy jeszcze książki. 🙂

Kiedy życie zaskakuje Cię pozytywnie

Kilka chwil po tym, jak już zajeliśmy miejsca w fotelach pojawia się stweard, który mówi, że będzie się nami opiekować w czasie lotu. I to naprawdę była opieka, a nie serwowanie posiłków i napojów. Pytał czy coś potrzeba, a jak szklanka robiła się pusta, pytał czy może jeszcze przynieść coś do picia.

Na początek dostajemy powitalny napój, do wybory są różne soki owocowe i lemoniada. Kilka chwil później pojawia się Chef, rozdaje nam menu na śniadanie i proponuje kolację, która składa się z przystawki, zupy, dania głownego i deseru. My idziemy na całość, druga połowa wybiera tylko zupę, jednak później domawia. 😅

Kołujemy do pasa startowego, zamiast tradycyjnego show robionego przez załogę film instruktażowy jak należy się zachowywać w samolocie podczas lotu i w sytuacjach awaryjnych. Startujemy, ten element jest taki sam dla obu klas, zarówno start i lądowanie odbywaja sie w tym samym czasie. W klasie biznes, pasy są za to odrobinę inne. Oprócz klasycznego pasa na biodrach jest również pas, który idzie po skosie przez klatkę piersiową.

Zaczynamy przyjemności

Po starcie, kiedy już gaśnie sygnalizacja „zapiąć pasy” załoga zbiera nasze zamówienia na śniadanie i proponuje napoje. Wybieramy szampana, a co. 🙂 Chwilę później nasz opiekun przynosi nam szampana, obrus i „przed zakąskę”. Po pewnej chwili, stolik mamy sprzątnięty i pojawia się nasza zupa z dyni wraz z zakąską. Do tego przyprawy, oliwa, sól, pieprz, wszystko w gustownych mini pojemniczkach. Na danie główne wybraliśmy sobie miecznika, był jeszcze kurczak z grilla i makaron. Na deser owoce i deska serów, druga połowa lody, które domówiła i których ostatecznie nie dostała. Okazuje się, że jak się nie zamówi od razu, to później jest jakiś kłopot logistyczny. Na koniec znowu dostajemy ciepłe ręczniki, żeby się odświeżyć przed spaniem.

Po jedzeniu załoga pomaga przygotować łóżka do spania, zauważamy wstając na chwilę z fotela, że duża część osób już śpi. Przy numerach miejsc świeci się napis „nie przeszkadzać”. Przykrywamy się kocem, gasimy światła i po chwili śpimy. Naprawdę było to dobry sen, może trochę krótki, zwłaszcza dla naszego Polar’a, jednak wypoczęliśmy. Cóż, Polar zaskoczony negatywnie, a nas życie zaskakuje pozytywnie. 🙂

Śniadanie

Obudziliśmy się jakieś 3 godziny przed lądowaniem, chwilę czytamy książkę, prosimy o wodę do picia, idziemy umyć zęby. Około 2 godziny przed lądowaniem załoga zaczyna serwować śniadanie. My wybraliśmy sobie muslii, jogurt, dżem, sery, a z ciepłych potraw dostajemy jajecznice z pomidorami i pieczarkami. Jest wybór pieczywa, są też crossaint’y na deser. Do tego kawa, herbata do wyboru. Znowu smacznie, miło i przyjemnie. Ponownie przed i po posiłku ciepłe ręczniki. Skoro są wakacje, to postanawiamy się napić jeszcze po kieliszku szampana. Tutaj mała skucha, okazuje się, że się skończył. 🙂 Zamiast tego prosimy o białe wino, pół na pół z wodą gazowaną, taka podróbka. 😉

Lądowanie

Po śniadaniu zostają również odsłonięte okna. W sumie ciężko nazwać to odsłanianiem, w Dreamlinerze, jest to zrobione w jakiś elektroniczny sposób, okna w nocy mają taki kolor, że nie przepuszczają światła i nawet jak wzeszło słońce to w całej kabinie panował półmrok. Słuchamy Santany i pracujemy na komputerze. W klasie biznes, WiFi jest za darmo i prędkość jest lepsza niż w Zakopanem z Neostrady podczas sezonu. 🙂 Logowanie jest stosunkowo proste, wybieramy jedyną dostępną sieć, a następnie na stronie do logowanie wpisujemy swoje nazwisko i nr fotela.

Samo lądowanie obserwujemy na ekranie. Obraz z kamery na dziobie samolot, nie jest to co prawda Full HD, jednak było całkiem fajnie widać, jak zbliżamy się do płyty lotniska. W czasie całego lotu można było korzystać zarówno z obrazu z dwóch kamer, jak i z różnego rodzaju ekranów z parametrami lotu. Były też wizualizacje, jak będzie przebiegać nasz lot i jak w rzeczywistości wygląda. Obraz z kamer, na dłuższą metę jest nudny, zwłaszcza jak się leci nad chmurami. pokazuje nam za to, jak monotonna może być praca pilotów.

Podsumowanie

Teraz z pewnością każdy z Was ma w głowie pytanie czy było warto. Oczywiście, że tak! Dostaliśmy podwyższenie klasy podróży za darmo. Z pewnością wynikało to z tego, że w klasie ekonomicznej był overbooking, a my mamy kartę Miles & More Frequent Traveller. Ile by nas taki bilet kosztował? Zapewne kilka razy więcej niż w klasie ekonomicznej, mówimy o kwocie kilkunastu tysięcy złotych. Nasze bilety z Warszawy przez Istambuł na Bali i powrót tą samą trasą kosztowały trochę ponad 3.000 złotych. Naprawdę bardzo dobre doświadczenie i fantastycznie, kiedy życie zaskakuje Cię w pozytywnie.

 

Podzielcie się takimi doświadczenami w komentrzu.

 

zdjęcia dzięki uprzejmości warszawskiego biura Turkish Airlines

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.