fbpx
Cumbre Del Sol

Marzenia się spełniają, hiszpańska przygoda „chodziła” za nami już od dłuższego czasu i w końcu się udało. Wyjazd planowaliśmy od prawie roku. Nasz znajomy zapraszał nas wielokrotnie, jednak nigdy nie mogliśmy się zdecydować. Teraz mając więcej czasu postanowiliśmy skorzystać z zaproszenia i zobaczyć czy tam jest naprawdę tak fajnie jak mówią. Termin, z punktu widzenia sportowego nie bardzo nam pasował. Dwa tygodnie przed startem w Tatra Road Race nie powinniśmy planować długich treningów z dużą ilością przewyższeń. W dodatku mieliśmy jeździć na pożyczonym rowerze… Ale jak wiecie podium nie jest dla nas najważniejsze. 😉

Andrzej ma mieszkanie w Altea, najbliższe lotnisko to Alicante. Z Polski możemy polecieć liniami Ryanair (są loty bezpośrednie) albo KLM z przesiadką w Amsterdamie. Z lotniska odbiera nas znajomy i po kilkudziesięciu minutach jesteśmy na miejscu. Będziemy mieszkać 200 metrów od morze, tyle, że w pionie. 🙂 Coż codziennie na koniec trzeba będzie pokonać podjazd, który momentami ma ponad 20% nachylenia…

El Castell de Guadalest

Pierwszy dzień miał być na „rozkręcenie się”, zaplanowana trasa jest dosyć krótka. Około 55 km i trochę ponad 1.000 metrów przewyższenia.

Po przygotowaniu rowerów ruszamy koło 10, ciepło, słonecznie, krótki, szalony zjazd w kierunku morza, chwilę jedziemy dosyć ruchliwą drogą (N332)w kierunku południowo zachodnim, po mniej więcej 4 km skręcamy w prawo w mniej uczęszczaną drogę CV755 i zaczynamy powolną wspinaczkę do El Castell de Guadalest. W czasie naszego pobytu fragment szosy był bez asfaltu. Droga ucierpiała na wiosnę na skutek silnych ulew i kawałek został zerwany, jednak bez problemu przejeżdżamy po bitej drodze, a robotnicy nas pozdrawiają (ciekawe jak by to było w Polsce ;)). Po około 20 km podjazdu docieramy do uroczego miasteczka, tutaj chwila przerwy i Andrzej nas wysyła na część historyczną, tłumacząc jak dojść do dawnego zamku Maurów. Sam w tym czasie zorganizował colę, którą z przyjemnością wypiliśmy po zwiedzaniu.

Po krótkiej przerwie ruszamy dalej drogą CV70, mamy do przejechania jeszcze około 3 km w górę, a później zjazd w kierunku morza. Dojeżdżamy do Polop i skręcamy w lewo, (droga CV715) do Callosa d’en Sarria, tutaj zamyka nam się pętla i wracamy do Altea drogą, którą wcześniej jechaliśmy. Zaskakuje nas to, że kierowcy samochodów wyprzedzają nas w dużo większej odległości niż w Polsce. Czujemy się bezpiecznie.

Deser

Teraz został nam deser, trzeba podjechać do Altea Hills, nie dużo, jakieś 3 km, średnio 6%, jednak na samym początku jest fragment, który w pewnej chwili ma 25%. Później jeszcze czekają na 3 takie krótkie i sztywne ścianki. Wycieczka w sumie jak na pierwszy dzień bardzo fajna. Pokazała nam, że ciepło to inne ciepło niż w Polsce. 🙂 Kierowcy dobrze traktują kolarzy, są miejsca ze źródełkami, gdzie można dolać wodę do bidonu. I to na co kiedyś zwracał uwagę Bartosz Huzarski, profile w Hiszpanii kłamią, wyszło ponad 1.300 metrów przewyższenia.

El Coll de Rates

Dzisiaj ruszamy wcześniej, o 7:00 jesteśmy już na zewnątrz, chłodno, około 21 stopni. Oczywiście porównując z tym co było koło 10:00… 😉 Zaplanowany jest dłuższy wyjazd, jedziemy na słynny Coll de Rates. Będzie to około 70 km i około 1.700 metrów przewyższenia. Znowu zaczynamy od zjazdu w kierunku morza i tym razem dla odmiany skręcamy w lewo w kierunku Calpe. Początek drogą krajową N332, po mniej więcej 8 km mijamy Calpe i powoli zaczynamy się oddalać od wybrzeża. Po przejechaniu kolejnych 8km po dojechaniu do miejscowości Benissa skręcamy w drogę CV750. Teraz będzie już dużo mniejszy ruch samochodów. Jedziemy drogą z której cały czas po lewej stronie widzimy nasz dzisiejszy cel, wydaje się, bardzo blisko, jednak droga robi małe kółeczko.

W miejscowości Parcent skręcimy w drogę CV715, zanim to nastąpi z pomarańczowego automatu jak na bilety bierzemy kartę, podbijamy na niej godzinę i ruszamy, na przełęczy podbijemy ją drugi raz. Należy ją wrzucić do skrzynki i dzięki temu nasz czas będzie na oficjalnej stronie z wynikami wszystkich, którzy biorą udział w tej zabawie. 🙂

Sam podjazd nie jest bardzo wymagający, w miarę równo nachylony, nie ma żadnych niespodzianek. Mniej więcej 7 km ze średnim nachyleniem 5%, Tejay van Garderen potrzebował na jego pokonanie trochę ponad 13 minut, my ponad 25. Ostatecznie wyjeżdżamy na  wysokość 640 metrów n.p.m. Na górze odbijamy nasz bilet, chwila odpoczynku, restauracja jeszcze zamknięta, więc coli i ciastka nie będzie. 😉

Powrót

Powoli ruszamy, asfalt bardzo dobry, a widoki jak w Eurosport w czasie transmisji z Vuelty. 😉  Chwilę zostajemy na tej wysokości, krótki zjazd, podjazd, jeszcze jeden zjazd i podjazd. Po mniej więcej 7 km jesteśmy w Tarbenie. Jest otwarta kawiarnia, ku naszemu zdziwieniu nie ma ani coli, ani kawy, same alkohole. 🙂 Rezygnujemy, za wcześnie 😉 Przed nami ponad 20 km zjazdu w kierunku morza. Początek bardzo szybki, droga świetna, ruchu samochodowego prawie w ogóle nie ma. W miejscowości Callosa d’en Sarria skręcamy na drogę CV755, ten fragment znamy z dnia wczorajszego. Zaczyna się trochę większy ruch, skręcamy w pewnej chwili w lewo, droga bez numeru, prowadzi między willami. Ma być krócej, okazało się, że to nie znaczy łatwiej. 😀 Znowu ponad 3 kilometry, to nie jest kłopot, jednak miejscami mamy ponad 30% (sic!), dobrze, że w sumie średnio koło 6%, a ostatnie 500 metrów będzie z górki. 🙂 Pora zjeść i odpocząć przy basenie.

Cumbre del Sol

Dzisiaj jedziemy na górę na której kończy się tegoroczny etap La Vuelta. Zaczynamy również wcześnie. Podobno będzie ciężko, jednak najważniejsze jest to, że my w odróżnieniu od zawodowców na górę wjeżdżamy tylko raz. 🙂

Tradycyjnie zaczynamy szalonem zjazdem w kierunku morza. Początek taki sam jak dzień wcześniej, jedziemy w kierunku Calpe, jednak dzisiaj wjeżdżamy do miasta. Skręcamy w drogę CV746, mijamy kolejne ronda, jezioro po lewej stronie i cały czas jedziemy wzdłuż wybrzeża. Droga jak zwykle raz w górę, a raz w dół. Jest też dosyć kręta, ruch dużo większy niż w górach, jednak kierowcy jak zwykle przyzwyczajeni do kolarzy i jest naprawdę spokojnie. Po 12 km dojeżdżamy do miejscowości Moraira i tutaj na rondzie skręcamy w drogę CV743. Teraz mamy 3,5 km, które już lekko się wznosi, po prawej stronie pojawia się centrum handlowe, skręcamy w prawo, między budynki centrum handlowego, trzy ronda i zaczyna się podjazd.

Po ostanim rondzie zobaczyliśmy ścianę… Na początku jest prosta, 500 metrów, zaczyna się nachyleniem 7%, jednak pod koniec prawie 30%. Dlatego wyglądało to jak ściana. Generalnie do samego końca podjazdu nie ma gdzie odpocząć. 3,6 km ze średnim nachyleniem 9,6%, to był póki co najtrudniejszy podjazd jaki pokonaliśmy. Na górze bardzo mocny wiatr, tablica informująca o zwycięstwie Toma Dumoulin’a podczas 9-tego etapu La Vuelta z Torrevieja.

Trudności w obie strony

Po krótkim odpoczynku zaczynamy jechać w dół. Zjazd wcale nie jest przyjemny, trzeba mocno ściskać hamulce. 🙂 Wracamy tą samą drogą, w Moraira zatrzymujemy się na kawę i colę. Po jakimś kwadransie ruszamy i jedziemy na drugie śniadanie.

Fajnie było wyjechać na górę na której kończą się etapy jednego z największych wyścigów kolarskich. 🙂

Port de Tudons

Znowu ruszamy na trasy La Vuelta, jednak dzisiaj nie dojeżdżamy do mety etapu. Ostatnie metry był na fragmencie drogi, która jest na terenie bazy wojskowej. Dla nas jej nie otworzą. 😉

Zaczynamy jak zwykle, zjeżdżamy w dół w kierunku morza, błyskawicznie znajdujemy się przy drodze N332 i skręcamy na południowy zachód w kierunku na Benidorm. Początek nie jest przyjemny, rano jest juz dosyć duży ruch samochodów, jednak w porównaniu do tego co czeka na nas na polskich drogach to sielanka. Po 20 km jesteśmy już w Benidorm przy czymś w rodzaju   centrum handlowego, między Mc Donald’s, a stacją benzynową Repsol, skręcamy w góry, (droga CV767) tutaj prawie pustka na drodze.

Jedziemy sobie przez miejscowość Finestrat, taką, „jakby” obwodnicą. Małe spokojne miasteczko, po minięciu którego skręcamy w lewo w drogę nr CV758. Te numer jeszcze się zmienią, spokojnie to nie koniec. 😉 Krajobraz taki jak zawsze, dosyć surowy, trochę małych drzew, krzewów. Droga spokojnie wznosi się w górę, my spokojnie kręcimy, trochę kilometrów mamy już w nogach i boimy się, że nie wystarczy sił na powrót.

Generalnie nie licząc krótkich zjazdów cała wspinaczka miała prawie 30 km. Ostatni odcinek, który jest liczony jako premia górska pierwszej kategorii ma 15 km, średnie nachylenie to tylko 5%, momentami jest ponad 10%, a przy nawrotach na serpentynach nawet więcej. Dla ciekawych, George Bennett podjechał ten fragment w 33 minuty ze średnią prędkością ponad 27 km/h. My potrzebowaliśmy dobrze ponad godzinę, Andrzej kilka razy wracał do nas i mówił, że to już tylko kilometr… Strasznie długi był ten kilometr, 🙂 i w sumie miał z 5 kilometrów… zmęczeni dało się we znaki.

Mrozy w Hiszpanii

Ostatecznie wspięliśmy się na 1.024 metry nad poziom morza. Teraz możemy pojechać dalej w kierunku lądu lub wrócić tą samą drogą. Wybieramy opcję nr 2, zaczyna się dosyć przyjemny zjada, gdyby nie to, że jest 12 stopni (sic!). 🙂 Szczęśliwie dosyć szybko zjeżdżamy niżej i temperatura się podnosi. Robimy krótki postój w Finestrat, żeby nalać wody do bidonów z lokalnego źródełka, jeszcze kilka kilometrów do Benidorm i zaczyna się mozolny powrót do Altea. Dzisiaj kończymy na plaży, a do domu wracamy z rowerem na dachu.

To był najtrudniejszy dzień, skumulowało się zmęczenie, duży dystans, różnice temperatur i na koniec powrót pod dosyć silny wiatr. Całość zrekompensowało popołudnie nad morzem. 🙂

Hiszpańska przygoda – podsumowanie

Odpowiadając na pytanie czy warto? Tak, warto. Zupełnie inna kultura kierowców, szanują kolarzy, piękna pogoda, bliskość morza. Pyszne jedzenie, świeże owoce, dobre, tanie wino. A co najważniejsze możliwość jazdy po trasach jednego z trzech największych wyścigów kolarski, Vuelta a Espana.  O jednym warto pamiętać, przewyższenia zawsze wychodzą większe niż to co nam pokazuje zaplanowana trasa… Hiszpańska przygoda na pewno była udana czy pomoże w przygotowaniach do Tatra Road Race? Czas pokaże, jest szansa, że nie. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.