fbpx
Enervit Classic 5 10 15

Pewnie niektórzy z Was pomyśleli, że to nowa wersja popularnego programu dla dzieci i młodzieży z lat 80-tych – nic bardziej mylnego! Enervit Classic 5-10-15 to cykl imprez organizowanych przez Stowarzyszenie Bieg Piastów, przygotowany z myślą o tych, którzy chcą spróbować swoich sił przed główną imprezą – Biegiem Piastów.
Gdy został zaprezentowany kalendarz startów jęknęliśmy – znowu pierwsze zawody w grudniu, przed Świętami – czyli znowu się nie uda wystartować w całym cyklu. Jednak tym razem zima – na którą narzekamy cały sezon – nam pomogła. 😉 Z powodu braku śniegu pierwsze zawody zostały przełożone na styczeń.

Pierwszy start: 5 km, 23.01.

Stan przygotowań: 5 dni na śniegu i 2 „treningi” na nartorolkach – chociaż ciężko nazwać treningiem półgodzinne „bujanie się” na czymś, na czym stoi się drugi raz w życiu. No ale nic, z dumą kroczymy na start, narty posmarowane, żeby szybko jechały – w końcu gdzie, jak nie z górki odrabiać straty. Na starcie bez przesady nie będziemy ustawiać się w pierwszym rzędzie – czwarty będzie ok, w końcu to ma być zabawa. ☺
Informacja, że dwie minuty do startu. Spoko, trochę wieje. Trzeba Buff’a na głowę naciągnąć i w chwili kiedy kije leżą na śniegu, a okulary trzyma koleżanka pada 10, później 9, 8, 7… dobra jakoś się udało, start… a właściwie falstart ☺ Wracamy na miejsca… Można doprowadzić się szybko do porządku. Za drugim razem już wszystko ok. Czwarty rząd zobowiązuje: dajemy piecem od początku, przecież to tylko 5 km… i co? Nic, po kilometrze „przytkało”. Ale wynik ok, w pierwszej połowie stawki, taki był plan
Trasa na dwóch pętlach po 2,5 km: start na Polanie Jakuszyckiej, okrążamy wieżę, pobliski las, trasą Adama i powrót na Polanę. Trasa wymagająca, pełna krótkich podbiegów i zjazdów – co chwila zakręt. Dzięki takiej trasie turyści mogli korzystać z uroków tego miejsca, wszystkie inne trasy zostały dla nich udostępnione.

Drugi start: 10 km, 31.01.

Stan przygotowań: idą pełną gębą! Po powrocie z Jakuszyc dwa razy na trenażerze… Ale z humorem i uśmiechem na twarzy jedziemy do „Jakucji”. Sobota popołudnie – z drogi do Jeleniej Góry widać piękny wał z chmur nad Karkonoszami, co nie wróży nic dobrego, podobnie jak wiadomości docierające z gór. Własnym oczom nie wierzymy! Jak wszystko potrafiło się zmienić w ciągu tygodnia: gdzie ten śnieg? Kolacja i do spania, a rano? Inny świat: nocą ukradkiem wróciła zima! Tym razem, w związku z tym, że wiadomo 10 km zobowiązuje, stajemy dalej. Zresztą początek to podbieg na Samolot – nie ma się co szarpać, trzeba własnym rytmem wyjechać. Forma rośnie. Koleżanka, która wcześniej trzymała okulary i na 5 km dołożyła nam 2 minuty, to na 10 km już niecałe 4! No i oczywiście znowu pierwsza połówka stawki.

Trasa prowadziła z Polany Jakuszyckiej na Samolot, tam małe „ucho” w prawo, Rozdroże Miedziane, trasą Elektrowni Turów, Górny Dukt i na koniec znowu trasą Adama, więc góra, dół, prawo, lewo. Meta, wiadomo na Polanie Jakuszyckiej. Trasa była naprawdę super przygotowana – tory dobre, nie było widać, że wcześniej przez kilka dni panowała odwilż. Warunki były trudne do przygotowania nart – jak to dobrze, że my jak turyści na nartach z łuską. Fantastycznie przygotowane narty miał Stanisław Mroziński, weteran jakuszyckich tras, śnieg na podbiegu się nie kleił, narta trzymała, a z góry „szła jak zła” – wyprzedził znacznie młodszych rywali, a my też ledwo z nim wygraliśmy.

Trzeci start: 15 kilometrów, 13.02, (trzynasty…)

Prognozy pogody z początku tygodnia mówią, że może być różnie, jednak wszystko zaplanowane, jedziemy, może nawet uda się dojechać w czwartek 😉 . Na szczęście prognozy po raz kolejny okazały się przepowiedniami i się nie sprawdziły! W Jakuszycach spadł śnieg, jakieś 10 cm, ale zawsze coś. Może któryś z jakuszyckich hoteli powinien na przyszłą zimę zapewnić nam apartament na cały sezon, kiedy jesteśmy to jest albo się robi zima…
Zawody zaliczamy do udanych! Miejsce nie jest imponujące: siódma dziesiątka, jednak zawody w sumie ukończyło 206 osób. Do dzisiaj najwyższa frekwencja w biegu narciarskim dla amatorów w tym sezonie, a to znaczy, że byliśmy w 1/3 stawki, a nie w połowie, a taki był pierwotny cel.
Trasa była trudna, pełna krótkich, stromych podbiegów. Znowu Samolot, jednak tam dostawaliśmy się w inny sposób niż ostatnio – chyba najstromszym podbiegiem z lasu do Buczków, później podobnie do tego, co na 10 km. Doszły Jelenie Łąki, a na koniec to, co najbardziej lubimy – długi, szybki zjazd Górnym Duktem. Pod koniec niespodzianka: myśleliśmy, że będzie prosto na Polane Jakuszycką, a tu: zakręt w lewo i wracamy tak, jak startowaliśmy. Dobrze, że tuż przed nami się wywalił jeden zawodnik, bo Alex jak ryba, wylądował by w sieci. ☺ Trasa ostatecznie miała 12,5 kilometra zamiast planowanych 15.

Reasumując, fajna zabawa, super pomysł z medalami, które na koniec stanowią jedną całość. Wielkie uznanie dla organizatorów Enervit Classic 5-10-15: mimo naprawdę trudnych warunków atmosferycznych udało się zrobić wszystkie edycje na zaplanowanych dystansach, ok, dwa ostatnie trochę krótsze…
Teraz czas odpocząć i zebrać trochę siła na Red Bull Bieg Zbójników, a później już czas na Bieg Piastów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.