fbpx
Akropol Nocą

Nadarzyła się kolejna okazja do tego, żeby wykorzystać podróż służbową i zostać na weekend i zobaczyć Ateny. Miasto będące na naszej liście miejsc, które chcemy odwiedzić. My w Atenach już byliśmy, jednak druga połowa jeszcze nie. Tak powstaje plan na weekend w stolicy Grecji zwłaszcza, że zgrywa się to z feriami Małopolsce i naszą podróżą służbową. 😉

Pogoda

Mówi się, słoneczna Grecja, słoneczne Ateny. W ciągu ostatnich czterech miesięcy byliśmy w Atenach trzy razy i za każdym razem padał deszcze. W czwartek wita nas dokładnie taka sama pogoda. Temperatura powietrza to około 4 stopni i strugi deszczu. Taksówkarz, który nas wiózł do hotelu śmiał się, że prezenter pogody przypominał, że w końcu jest zima i 20 stopni, które było kilka dni wcześniej nie jest normalną temperaturą dla tej pory roku. W sumie przez cały czas, który spędziliśmy w Atenach mieliśmy deszczowy czwartek, słoneczny piątek, pochmurną sobotę, jednak na koniec dnia się rozpogodziło i przepiękną niedzielę. My niestety w piątek pracowaliśmy i nie mogliśmy się cieszyć dobrą pogodą. najważniejsze, że nie lało.

Pogoda w Atenach w ciągu roku jest zróżnicowana. Ateny znajdują się w strefie klimatu subtropikalnego typu śródziemnomorskiego. Dużo więcej opadów jest w okresie zimowym i deszcz w grudniu, styczniu czy lutym nie powinien nikogo dziwić. Najcieplejszymi miesiącami są za to lipiec i sierpień, wtedy też raczej nie należy się spodziewać opadów. Zimy są łagodne pomimo pewnej wilgotności. Wiosna to fantastyczny czas na wcześniejsze skosztowanie wspaniałej pogody. Miejscowi polecali nam kwiecień i maj jako najlepsze miesiące na zwiedzanie. Już ciepło, a jeszcze nie upalnie i turystów nie ma póki co zbyt dużo. Jesień to również czas na przedłużenie wakacji w słońcu. Październik i listopad jeszcze są ciepłe, chociaż z naszych doświadczeń wiem, że zdarzają się gwałtowne burze. 😉 Zazwyczaj w ciągu roku średnia temperatura w Atenach wynosi około 18 stopni Celsjusza.

Zwiedzanie

Do zwiedzania przygotowaliśmy się dosyć dobrze. My w piątek w pracy, a druga połowa z przewodnikiem w ręku i szykowała plan. 😉 Niewidomą było to, kiedy pójdziemy na Akropol?. Chcieliśmy go zwiedzać przy słonecznej pogodzie. Wstęp do miejsc starożytnych jest oczywiście płatny. Zdecydowaliśmy się kupować pojedyncze bilety na poszczególne atrakcje. Można kupić bilet „kombinowany”, działający 5 dni na wszystkie atrakcje starożytne, który kosztuje 30 EUR. Jednak kupując bilety pojedynczo wydamy w sumie 32 EUR, w związku z tym, że nie wiem czy wszystko chcemy oglądać to druga opcja wydaje się korzystniejsza. Jeżeli na Ateny macie więcej czasu niż weekend, warto wybrać bilet kombinowany, zawsze to 2 EUR w kieszeni. 😉

Muzeum Akropolu

W piątek wieczorem poszliśmy jeszcze do muzeum Akropolu, które znajduje się po południowej stronie wzgórza. Jest to nowoczesny budynek wzniesiony w latach 2003 – 2007. Został wybudowany nad stanowiskiem archeologicznym, które stanowi również część muzeum. Ostatecznie zostało otwarte dla publiczności w 2009 roku. Na czterech piętrach, muzeum prezentuje fragmenty budowli, rzeźby, posągi oraz artefakty znalezione na wzgórzu akropolu ateńskiego. Zostało w nim miejsce na płaskorzeźby, które zostały sprzeda do British Museum w 1816 roku.

Muzeum Akropolu jest czynne od wtorku do czwartku w godzinach od 9:00 do 17:00, a w piątki do 22:00. Za to w weekend można zwiedzać do godziny 20:00, a w poniedziałki muzeum jest zamknięte. Wstęp kosztuje 5 EUR, w muzeum jest też sklep z pamiątkami i restauracja.

Sobota

W sobotę po śniadaniu ruszamy na wzgórze Filopappou. Po drodze kupujemy orzeszki od ulicznego sprzedawcy i powoli wspinamy się, żeby podziwiać Akropol od strony zachodniej. Pogoda taka sobie, nawet przez chwilę kropił deszcz. Raczej rześko i kurtki puchowe nie przeszkadzają. W planach na przedpołudnie są jeszcze Bibliotek Hadriana, Agora Ateńska za świątynią Hephaiistosa oraz Agora Rzymska z wieżą Wiatrów.

Robimy małą przerwę, na placu Monastiraki. Kupujemy precle, kawę i czekoladę. Siadamy na drewnianej konstrukcji, gdzie spokojnie konsumujemy nasze smakołyki. Następnie ruszamy dalej. Postanawiamy zrobić małą przerwę na drobne zakupy. My zbieramy magnesy na lodówkę z miejsc które odwiedzamy, a właśnie się okazało, że druga połowa zbiera łyżki do sałaty. Dobrze, że nie jeździ z nami wszędzie, mielibyśmy już zestaw sztućców dla wielkoludów. 🙂

Kolejną przerwę na jedzenie robimy koło Akropolu. Trochę odpoczywamy, żeby nie zbrakło siły na popołudniowe zwiedzanie.

Teraz kolej na Łuk Hadriana, który wyznacza granicę między Atenami Antycznymi i Rzymskimi oraz ruiny Olimpejonu gdzie była świątynia Zeusa Olimpijskiego. Kolejny punkt naszego programu to stadion zbudowany na pierwsze Igrzyska Olimpijskie ery nowożytnej. Na sam koniec zostawiamy sobie zmianę warty przy Grobie Nieznanego żołnierza. Koniecznie trzeba to zobaczyć. Cały ceremoniał został stworzony po odzyskaniu przez Grecję niepodległości po trwającej 400 lat okupacji tureckiej. Wygląda to naprawdę komicznie. Zmiana warty jest o każdej pełnej godzinie, a w niedziele zmianie warty o godzinie 11:00 towarzyszy orkiestra dęta.

Niedziela

W związku z tym, że samolot powrotny mieliśmy po godzinie 14 miejscowego czasu, zwiedzanie Akropolu zostawiliśmy sobie na niedzielę. Pogoda miała być dobra, piękne słońce i bez wiatru.

Zwiedzając Akropol musicie pamiętać, że to wzgórze, na które trzeba się wdrapać. 😉 Wchodzimy wejściem znajdującym się koło muzeum. Rano bez najmniejszego problemu kupujemy bilety i bez żadnej kolejki przechodzimy przez bramki. po prawej stronie mijamy teatr Dionizosa, a po lewej stornie jest Themis. powoli się wspinamy i możemy za chwilę patrzyć z góry na Odeon Heroda Attyka, który do dzisiaj jest wykorzystywany w czasie Festiwalu Ateńskiego. Wspinamy się pod górę i po prawej stornie widzimy świątynię Ateny Nike, proszę nie mylić z amerykańska marką sportową. 😉 Po kilku chwilach jesteśmy na szczycie, przed nami rozciąga się widok na Partenon. Wygląda dalej monumentalnie, niestety cały czas jest otoczony konstrukcjami budowalnymi. Cały czas trwa walka, o to, żeby nie uległ zawaleniu. Idziemy jeszcze zobaczyć Erechtejon, chwile odpoczywamy i powoli wracamy, zastanawiając się kiedy wrócimy do Aten.

Jedzenie

Zaraz po przyjeździe do hotelu Herodion zaczęliśmy rozglądać się za jedzeniem. Chwila poszukiwań w Google i pada na restauracje o nazwie Smile, około 200 metrów od hotelu. Wybraliśmy zestaw z kebabem, składał się z sałatki greckiej, dania głównego, deseru i do wyboru mieliśmy, napój bezalkoholowy, piwo lub wino. Oprócz tego dostaliśmy butelkę wody. Jedzenie było smaczne i za całość dla dwóch osób zapłaciliśmy 25 EUR.

Drugiego dnia idziemy w inne miejsce, restauracja wzywa się Yard. Spacerując ulicą Makrigianni mamy po wschodniej stronie kilka miejsc do wyboru. Zaczepiają nas osoby z kolejnych restauracji, przystajemy koło pani, która ma w ręku menu ze zdjęciami potraw, pytamy co ma, okazuję się, że wszytko. Dwa razy nam nie trzeba mówić, pytamy o żółwia, na tym zakończyła się nasza dyskusja. Nie miała. 😀 Kilka metrów dalej jest kolejna restauracji, gdzie mało nachalny pan pokazuje nam menu, proponuje różne potrawy. Wchodzimy. Tym razem również nie zawiedliśmy się, wybieramy znowu zestawy, tym razem są skromniejsze, nie ma deseru i nie możemy wybrać wina, jest za to duże piwo. Naszym łupem padły musaka i gyros. Wybieramy dodatkowo deser z karty, jest to mus czekoladowy. Za całość płacimy 30 EUR i jedzenie znowu było smaczne, a obsługa bardzo miła.

Czasem można źle wybrać…

W sobotę postanawiamy zjeść również koło Akropolu, wybieramy restaurację do której zaprasza nas elegancki pan. Restauracja nazywa się Plakiotissa. Dostajemy menu, wybieramy gyros z jagnięciny i doradę. Na zakąskę tzatzyki, po kieliszku wina i herbata. Jedzenie było, co najwyżej średnie…, a zapłaciliśmy 48 EUR. Oprócz tego, kłopot z kartą, dwie próby zakończone niepowodzeniem, dopiero jak zwróciliśmy panu wagę na to, że na terminalu „wyskakuje” mu ERROR wziął drugi i tam już wszystko poszło jak trzeba. 🙂 Generalnie nie polecamy tego miejsca…

Wieczorem idziemy do restauracji 360, zostaliśmy zaproszeni przez naszego klienta, jedzenie jest bardzo dobre, przed przystawkami dostajemy mini zupę z kury. Wygląda jak rosół jednak w ogóle go nie przypomina. Dla wszyskich tradycyjnie była sałatka grecką, a na drugie my wzięliśmy risotto z burakami, a druga połowa zakąskę z lokalnego grzyba. Jedzenie pyszne, jednak o cenach wiele nie możemy powiedzieć. Ciekawostką jest to, że w menu obok potraw greckich jest zaznaczone z którego regionu pochodzą. Zamiast kawy i deserów idziemy na ostatnie piętro gdzie jest bar pod gołym niebem i możemy podziwiać oświetlone wzgórze Akropolu od strony północnej. Ateny jak zapewne każde miasto w weekend są pełne osób szukających dobrej zabawy. Szybko uciekamy z dachu, tłoczno i głośna muzyka. 😉

Naszym ostatnim kulinarnym doświadczeniem jest niedziela, po zwiedzaniu Akropolu postanawiamy zjeść lody, jednak kończy się na pieczywie z czosnkiem i chlebem z pastą z buraków, jogurtu i oliwek. Do tego herbata i kieliszek wina, całość kosztuje niecałe 10 EUR, miejsce nazwy się Restauracja Bogów (God’s Restaurant).

Dojazd

Z Polski można dojechać samochodem, jednak jest to długa wyprawa i w dzisiejszych czasach dużo szybciej można dostać się samolotem. Wybierając Ateny na weekend odradzamy taką formę dojazdu.

Możecie polecieć tanimi liniami z kilku miast w Polsce. Można polecieć Aegean lub LOT. My lecieliśmy z drugą połową Austrian Airlines przez Wiedeń. Powody były dwa, z Krakowa było to najkorzystniejsze połączenie w terminach, które nam pasowały pod względem ceny i czasu lotu. Z Warszawy było to najtańsze połączenie. Mimo, że lot był przez Wiedeń to był tańszy niż połączenia bezpośrednie Aegean czy LOT. 

Wylatujemy oboje w okolicach 7 rano i spotykamy się w Wiedniu na śniadanie po 9. 🙂 Później lecimy do Aten o 10:25 i o 13:30 lokalnego czasu jesteśmy na miejscu. Z lotniska do centrum można się dostać metrem, które odjeżdża co pół godziny lub zamówić Uber czy zabrać taksówkę z postoju. Uber w Grecji ma umowę z korporacją taksówkową, tak więc jedziemy normalną taksówką „na licznik”. Kosztuje to około 35 EUR. Przejazd metrem w jedną stronę kosztuje 10 EUR, jest też opcja kupienia biletu na 3 dni, która zawiera dojazd z lotniska do centrum i powrót w cenie 22 EUR. Wszystkie inne kombinacje dotyczące transportu publicznego znajdziecie na stronie Athens Transport.

Ateny na weekend – podsumowanie

Wyjazd do Aten to zetknięcie się z początkiem kultury europejskie, można powiedzieć, że to kolebka naszej cywilizacji. Według nas, każdy Europejczyk powinien raz w życiu się tam pojawić i postarać się zrozumieć nie tylko to jak powstawała nasza kultura ale również to, jak przez bezmyślne wojny można wszystko zniszczyć. Czy w styczniu było warto? Jak nie oczekujecie upałów i nie chcecie się opalać na mahoń, to warto. Nie ma tłumów, jednak nie nastawiajcie się na to, że będzie pusto. 🙂 Jak wolicie orientalne klimaty, to może warto pomysleć o Istambule?

This Post Has One Comment

  1. Doceniam praktyczne wskazówki:) Bardzo przydatne przy organizacji wyjazdu. Jak zawsze chciałoby się rzucić wszystko i wybrać w podróż. Szczególnie teraz… Pobiegałabym na stadionie;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.